Walentynkowe Momo - *Gliwice*

 

Momo Restaurant & Wine mieści się w centrum rynku w Gliwicach. Degustująca Istota była tam już wiele razy, głównie przy okazji różnych festiwali, a teraz stwierdziła, że to może być całkiem dobre miejsce na świętowanie Walentynek. Wybrała menu wegańskie, bo bardzo lubi kuchnię roślinną. Między innymi dlatego, że trzeba się wykazać dużą kreatywnością i sztuką kulinarną, żeby przyrządzić ciekawe dania dla wegan. Wersja mięsna menu walentynkowego była również bardzo ciekawa i z tego, co Istota zaobserwowała, to goście byli z niego bardzo zadowoleni.

Już od początku Degustująca Istota czuła się zaopiekowana. Obsługa dbała o każdy szczegół. Pan Jerzy chętnie opowiadał o podawanych potrawach i polskiej kuchni.

Degustacja rozpoczęła się od Hummusu z awokado i chili (na zdjęciu tytułowym). Bardzo dobry, kremowy i lekko pikantny. Podany w bardzo ładny sposób na delikatnej grzance.

Krem z batatów Krem z batatów z pomarańczą i imbirem, podany z chipsem z batata, był klasyczą propozycją, ale bardzo dobrą. Doskonale doprawiony, gęsty i aromatyczny.


Momo Istota zna na tyle, by wiedzieć, że nie idą na łatwiznę i podchodzą do gotowania z pasją. Walentynkowe danie główne było tego świetnym przykładem.
   

Salsefia z gąszczem z topinamburu Pyszne danie główne, salsefia (Kozibród porolistny) podana z tzw. gąszczem (gęstym sosem) z topinamburu z kawą, grillowaną cykorią w tempurze, grillowanym boczniakiem oraz jabłkiem w cydrze. Perfekcyjnie skomponowane i wykonane. Cykoria słodka i rewelacyjnie chrupiąca. Jabłko wytrawne, przełamujące słodkawy smak pozostałych elementów. Sama salsefia delikatna i soczysta.


Warzywna uczta to dokładnie to, czego Istota oczekiwała po Momo i się nie zawiodła. Porcje były całkiem spore, zwłaszcza, że cena za parę to jedynie 150 zł za 4 dania łącznie z powitalnym kieliszkiem prossecco.
   

Ptasie mleczko z marakują Na deser ptasie mleczko z mleka kokosowego z marakują. Degustująca Istota nie przepada za deserami, bo zwykle są przesłodzone, ale ten... Ten był idealny. Słodko-kwaśny z dodatkiem owoców i sosem truskawkowym. Super!


Restauracja Momo skradła serce Degustującej Istoty nie tylko Wege Walentynkami, ale też wcześniejszymi wydarzeniami, gdzie Momo prezentowało doskonały poziom. Tylko raz, można powiedzieć, że zaliczyli wpadkę, podając na Restaurant Week niedoprawiony tatar z bakłażana i twarde bliny, ale poza tym incydentem dania były tam idealne.

Odznaka Wesołego Bakłażana

Wystrój w restauracji Momo jest bardzo ładny, industrialny i elegancki. Obsługa miła i profesjonalna, nigdy Istota nie miała do niej zastrzeżeń. Jedyne czego tu brakuje, to jakieś czekadełko, które umilałoby czekanie na posiłek.

Podsumowanie :

  1. Smak potraw: 45/50 - doskonałe dania wege, zwłaszcza desery, mały minus za ten tatar na Restaurant Week
  2. Prezentacja potraw: 30/30 - nowoczesna, piękna i przemyślana
  3. Atmosfera: 25/30 - bardzo miła, relaksująca, mały minus za brak czekadełka
  4. Wystrój/czystość: 30/30 - czysto i elegancko
  5. Obsługa: 30/30 - profesjonalna i uprzejma, zna się na podawanych potrawach
  6. Stosunek jakości do ceny: 50/50 - bardzo korzystny
  7. Podejście do komplikacji żywieniowych: 30/30 - bez zarzutów

W sumie Momo Restaurant & Wine otrzymuje punktów: 240/250!

Link do MOMO

Adres: Rynek - Ratusz Gliwice, 44-100

Obrazek tytułowy: Grzanka z Hummusem z awokado

Restauracja: Momo
Miejscowość: Gliwice